© Copyright poezja.eu 2006    poezja[at]poezja.eu

poezja.eu

Forum Poezja.eu Strona Główna
Autor Wiadomość

<  Klasyka poezji  ~  O słowach, które rządzą człowiekiem - B. Leśmian "Poeta

j.aga
Wysłany: Sob Lut 10, 2007 0:29 Odpowiedz z cytatem
Dołączył: 05 Lut 2007 Posty: 12
Klasyk? Trudno go tak nazwać. Chociaż Bolesław Leśmian wyrasta
z młodopolskich korzeni, pozostaje twórcą osobnym, indywidualnym, niepowtarzalnym.Poeta pytań, czuć i pragnień, nie-do-określeń i nie-do-istnień.Poeta śmierci i życia, człowieka i natury, wiecznych przemian
i poszukiwań.
Zapraszam na spotkanie z jego utworami. Na początek - coś z "branży"...

POETA
Zaroiło się w sadach od tęcz i zawieruch -
Z drogi! - Idzie poeta - niebieski wycieruch!
Zbój obłoczny, co z światem jest - wspak i na noże!
Baczność! - Nic się przed takim uchronić nie może!
Słońce - w cebrze, dal - w szybie, świt - w studni, a zwłaszcza
Wszelkie dziwy zza jarów - prawem snu przywłaszcza.
Rad Boga między żuki wmodlić - do zielnika,
Gdzie się z listem miłosnym sam jelonek styka!...
Świetniejąc łachmanami - tym żwawszy,im golszy -
Nie bez wróżb się usmiecha do grabu i olszy -
I widziano w dzień biały tego obłąkańca,
Jak wierzbę sponad rzeki porywał do tańca!
A tak zgubnie porywać, mimo drwin i zniewag -
Zdoła tylko z otchłanią sprzysiężony śpiewak.
Żona jego, żegnając swój los znakiem krzyża,
Na palcach - pełna lęku do niego się zbliża.
Stoi...Nie śmie przeszkadzać... On słowa nawleka
Na sznur rytmu, a ona płochliwie narzeka:
"Giniemy...Córki nasze - w nędzy i rozpaczy...
A wiadomo, że jutro nie będzie inaczej...
Wleczesz nas w nieokreślność...Spójrz - my tu pod płotem
Mrzemy z głodu bez jutra, a ty nie wiesz o tem!" -
Wie i wiedział zawczasu!... I ze łzami w gardle
Wiersz układa pokutnie - złociście - umarle -
Za pan brat ze zmorami... Treść, gdy w rytm się stacza,
Póty w nim się kołysze, aż się przeinacza.
Chętnie łowi treść, w której łzy prawdziwe płoną -
Ale kocha naprawdę tę - przeinaczoną...
I z zachłanną radością mąci mu się głowa,
Gdy ujmie niepochwytność w dwa przyległe słowa!
A słowa się po niebie włóczą i łajdaczą -
I udają, że znaczą coś więcej, niż znaczą!...

I po tym samym niebie - z tamtej ułud strony -
Znawca słowa - Bóg płynie - w poetę wpatrzony.
Widzi jego niezdolność do zarobkowania
I to, że się za snami tak pilnie ugania!
Stwierdza z zgrozą, że w chacie - nędza i zagłada -
A on w szale występnym wiersz śpiewny układa!
I Bóg, wsparty wędrownie o srebrzystą krawędź
Obłoku, co się wzburzył skrzydłami, jak łabędź -
Z łabędzia - do poety, zbłąkanego we śnie -
Uśmiecha się i pięścią grozi jednocześnie!

Zapraszam do dyskusji. Jak się ma poezja "życia" do tej "stworzonej", zapisanej?Jaką moc ma słowo? Co tak naprawdę wolno poecie?...
Pozdrawiam - j.aga
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Włodzimierz Holsztyński
Wysłany: Nie Lut 18, 2007 14:05 Odpowiedz z cytatem
Dołączył: 10 Sty 2007 Posty: 114
j.aga napisał:
Klasyk? Trudno go tak nazwać. Chociaż Bolesław Leśmian wyrasta
z młodopolskich korzeni, pozostaje twórcą osobnym, indywidualnym, niepowtarzalnym.
Rozgladam sie po poezji z roznych stron swiata i stuleci. Wydaje mi sie, ze od czasu Du Fu (ktory zyl w 8' wieku), najwiekszym poeta byl Leśmian. Tuwim byl wazniejszy dla rozwoju polskiej poezji, ale gdy chodzi o sama poezję, bez zwazania na jej wplyw taki czy inny, gdy skupiamy sie na poezji samej w sobie, to Leśmian byl niezwykly. Szkoda, ze jest prawie nieznany poza Polska. Szkoda, ze nie jest zrozumiany nawet w Polsce, co jest wynikiem braku rozumienia poezji. A zaczelo sie od tego, ze Leśmiana poezji nie zrozumial nawet sam Tuwim, mimo ze wyczuwal wielkosc Leśmiana, mimo ze byl pod wrazeniem Leśmiana.

Pozdrawiam,

Wlodek

PS. Wspomne dwoch innych, niezyjacych wybitnych poetow, ktorzy tez nie sa cenieni dzis tak jak na to zasluguja: Malczewski i Szymanowicz.

_________________
Włodzimierz Holsztyński
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Marian Borowski
Wysłany: Wto Lut 20, 2007 16:20 Odpowiedz z cytatem
Dołączył: 15 Sty 2007 Posty: 348
Może nie mam racji, ale mi się wydaje, że poeta nie rozumie, może nie chce rozumieć drugiego poety, albo nawet nie potrafi, gdyż zawsze ma na względzie swój egoistyczny interes i traktuje drugiego twórcę jak zwyczajną konkurencję. Pokażcie mi kto kocha konkurencję!
Niestety da się zauważyć znikomą ilość poetów pozytywnie oceniających swoich kolegów konkurentów. Najwięcej cenią poezję pensjonarki i pomoce domowe wspólnie z przerośniętymi wiecznymi licealistkami, które w chmurze achów i ochów starają się dać zauważyć na poetyckich spotkaniach.
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Włodzimierz Holsztyński
Wysłany: Sro Lut 21, 2007 2:11 Odpowiedz z cytatem
Dołączył: 10 Sty 2007 Posty: 114
Marian Borowski napisał:
Może nie mam racji, ale mi się wydaje, że poeta nie rozumie, może nie chce rozumieć drugiego poety, albo nawet nie potrafi, gdyż zawsze ma na względzie swój egoistyczny interes i traktuje drugiego twórcę jak zwyczajną konkurencję. Pokażcie mi kto kocha konkurencję!
Twoj post zasmuca i przygnebia. Juz samo uzycie slowa "konkurencję!" jest okropienstwem, przy tym w glebokim sensie jest falszem, ustawia ono falszywie sytuacje.

Twoj post zasmuca i przygnebia, gdyz az w okolo 90% oddaje sytuacje prawdziwie. Zawisc zniszczyla p.h.p., nie pozwolila karlom urosnac na calego, wyrosly knypsy.

Inaczej bylo w czasie zlotego okresu r.a.p. w 1990 roku, az po jesien 1991. Kazdy nowy wiersz na poziomie byl dla nas radosnym wydarzeniem, tak jak i pokazanie sie nowego, wybitnego poety, a nawet komentatora.

Chociaz r.a.p. skupial poetow z calego swiata: z USA, Kanady, UK (Wielkiej Brytanii), Skandynawii, Australii, Indii..., to srodowiskowo byl grupa wciaz wybrana, na wysokim poziomie, tak jak i prawie caly wczesny Internet. Sytuacja jednak sie zmieniala, i juz na jesieni, 1991 nastapil powazny kryzys, a potem bylo wciaz gorzej. Dzis rap jest kompletnie zdegenerowany.

W czasie srebrnego okresu r.a.p., 1994-1996 atmosfera byla juz o wiele gorsza, wrecz fatalna, ale wciaz najlepsi poeci potrafili zywic dla siebie szacunek (choc na pelne oddanie sprawiedliwosci nie zawsze bylo ich stac), wciaz podstawa dla szacunku byly wiersze i kunszt, a nie TWA--fuj!

Byla tez prywatna lista Michaela McNeilley'a, "Zero City" (w jej zorganizowaniu, i jako poeta, powazny udzial mial jjwebb). Mike zebral w 1995r. cala smientanke internetowej, angielskojezycznej poezji, z wyjatkiem Marka Lugowskiego, z ktorym byl wtedy ostro porozniony (Marek byl bardziej zrelaksowany). Kazdy jeden na tej liscie byl mocnym poeta, slabych nie bylo. Walki szly na noze, ale czulo sie sile kazdego poety. To bylo niezwykle. W pewnym momencie rozmowa zeszla na Marka i z lojalnosci dla Marka, z wielkim zalem grupe opuscilem. Mimo to do konca Mike'a zycia bylismy zaprzyjaznieni, zawsze darzylismy sie szacunkiem, probowalismy nawet zaaranzowac spokanie.

Przyjazna atmosfera wspolpracy i dzialanie istniala (i prawdopodobnie dalej istnieje--trace swoje kontakty) wokol Marka Lugowskiego i jego wspanialego wydawnictwa ASGP (A Small Garlic Press). Zauwazcie, ze w duzej mierze skupil tych samych ludzi, co Mike w "Zero City". Wiekszosc wybitnych poetow byla ponad konflikty, a takze Mike i Marek mieli na tyle klasy, ze szkoda dla poezji byla ograniczona. Ludzie mogli wspolpracowac z nimi oboma jednoczesnie.

Zeby latac wysoko potrzebne sa dwa skrzydla, oba! Skrzydlo podziwu i skrzydlo krytyki. Zubazaja sie ci, ktorzy nie sa w stanie drugiego podziwiac, ktorych zaslepiaja maciupkie, nedzniutkie, osobiste rozwazania.

Cytat:
Niestety da się zauważyć znikomą ilość poetów pozytywnie oceniających swoich kolegów konkurentów. Najwięcej cenią poezję pensjonarki i pomoce domowe wspólnie z przerośniętymi wiecznymi licealistkami, które w chmurze achów i ochów starają się dać zauważyć na poetyckich spotkaniach.
Nalezy pamietac, ze niewiele istnieje utworow godnych podziwu. Cenne jest wylapywanie nawet z nierownych utworow cennych ziaren, grudek zlota. Wylapywanie w utworach plusow (byle prawdziwych! byle konkretnie!) jest trudniejsze i cenniejsze niz wskazywanie na minusy. Gdy chodzi o chmary beznadziejnych tekstow, to poswieca sie im w Internecie o wiele za duzo uwagi. Nie ma potrzeby dyskutowac ich szczegolowo i kompletnie, wystarczy jedna-dwie uwagi o co setnym. Nalezy uczyc sie na najlepszych utworach, by nie obnizac sobie poprzeczki--sobie jako czytelnikowi i sobie jako autorowi. Zajmowanie sie slabymi utworami niszczy mozg. (Jeszcze gorsze jest pajacowanie polegajace na pisaniu "wierszy", ktore z zalozenia maja byc niedobre). Natomiast kazdemu jednemu wybitnemu utworowi nalezy poswiecic sto razy wiecej czasu i komentarzy niz stu utworom slabym.

Pozdrawiam,

Wlodek

_________________
Włodzimierz Holsztyński
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Włodzimierz Holsztyński
Wysłany: Sro Lut 21, 2007 3:00 Odpowiedz z cytatem
Dołączył: 10 Sty 2007 Posty: 114
Marian Borowski napisał:
Niestety da się zauważyć znikomą ilość poetów pozytywnie oceniających swoich kolegów konkurentów.
Piszesz to w kontekscie naszego watku, w ktorym napisalem o klopocie Tuwima z pelnym zrozumieniem Lesmiana. Nie sadze, zeby byla to kwestia zlej woli. Skamandryci mogliby byc przyjazniejsi i bardziej pomocni wzgledem Lesmiana. Tym niemniej jestem przekonany, ze Tuwim chcial rozumiec Lesmiana jako poete, ze chcial ogromnie, przeciez doslownie calowal Lesmiana po rekach.

Dla mnie osobiscie sytucja jest paradoksalna. Od momentu postanowienia, ze pojme na czym polega wielkosc Lesmiana, do czasu zrozumienia jego wierszy (najistotniejszych poetycko aspektow), minelo relatywnie niewiele czasu, mniej niz w przypadku wierszy Poloniki, mimo ze ich wielkosc odczulem momentalnie. (Dodatkowe pare lat zajelo mi zrozumienie zmiany, zaszlej w jej relatywnie nowszych wierszach). Sytuacja jest paradoksalna, gdyz musialem zrozumiec poetyke Lesmiana samemu, mimo ze napisano o Lesmianie wiele. Dowiecie sie od krytykow literatury o Lesmiana wyksztalceniu filozoficznym, o jego oczytaniu i w szczegolnosci o znajomosci ballad z roznych krajow, nawet dowiecie sie, ze lubil Lesmian czytac slowniki!!! Bedziecie wiedziec, ze dziecinstwo spedzil w bliskim kontakcie z bujna przyroda ukrainska polskich kresow wschodnich, ze mial bliski kontakt z rosyjskimi symbolistami, ze rosyjski znal rownie dobrze jak polski--mlodego Lesmiana rosyjskie wiersze wystepuja w kazdej szanijacej sie rosyjskiej antologii z ich okresu). Okaze sie, ze przepysznie zmyslowa erotyka Lesmiana nie byla tylko wytworem fantazji, ze mial w zyciu doswiadczenia romantyczne. Dowiecie sie, ze u Lesmiana czesto wystepuje w wierszach sen, lustra, itd (u innych poetow tez! :-) Dowiecie sie wiele ciekawych, fascynujacych rzeczy, ale nie dowiecie sie jak pisac wiersze. Tego krytycy wam nie powiedza, bo tego w Lesmianie nie zrozumieli. A i sam Tuwim zaabsorbowal z Lesmiana tylko maly ulameczek pelnego potencjalu, i to niekoniecznie ten najwazniejszy ulamek.

(Chociaz napisalem, ze pojalem glowne sprawy poetyckie w wierszach Lesmiana, to wciaz chcialbym miec sto lat wylacznie na odkrywanie w nich wciaz nowych momentow).

W koncu nie wiem, czy te kwestie sa latwe czy trudne. Czuje, ze obiektywnie sa po prostu latwe (bez porownania latwiejsze niz matematyczne). A jednak sa tak relatywnie malo znane, w roznych sensach--ot, paradoks (ktory po czesci potrafie wyjasnic historycznie). Jedynie specjalisci od poezji orientalnej kraza blisko, mowia rzeczy pozyteczne dla "pracujacego poety". Typowa zachodnia krytyka literacka zatrzymala sie technicznie na posrednim poziomie Ezry Pounda--pozytecznym, ale prymitywnym w porownaniu ze zrozumieniem orientalnym (Pound probowal rozumiec poezje orientalna, byl w tym jednym z pionierow, ale pojal w sumie niewiele, co widac takze po jednym z jego slynnych utworow, i po jego wlasnym zachwycie nad tym utworem--zachwycie dzielonym przez wielu pozniejszych naiwnych).

Rozumienie poezji moze byc latwe (gdy sie rozwinie aparat), ale tworzenie... ho-ho!!! Poezja jest trudna, nalezy o tym pamietac i miec dla poezji szacunek.


Ostatnio zmieniony przez Włodzimierz Holsztyński dnia Czw Lut 22, 2007 23:31, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Włodzimierz Holsztyński
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Marian Borowski
Wysłany: Czw Lut 22, 2007 21:22 Odpowiedz z cytatem
Dołączył: 15 Sty 2007 Posty: 348
Witam! Doprawdy nie spodziewałem się tak obszernej repliki. I tu małe spostrzeżenie: na wszelkiego rodzaju forach dyskusyjnych najlepszym sposobem na uaktywnienie jest zamieszczenie błahostki, lub wprost małej prowokacji. Nie w tym celu i takim sposobem wystąpiłem poprzednio. Muszę się przyznać, że mało jestem kompetentny do zabierania głosu w tak cienkiej materii, jaką jest poezja. Czuję wszakże, że poezja w małym stopniu pochodzi od nauk pobieranych w szkołach i uczelniach, ale jest swoistym darem otrzymanym w genach, lub po prostu otrzymanym. Dlatego też słuszne jest twoje twierdzenie, że poezji nie można się nauczyć, choćby i czytając wiersze tak wspaniałego poety, jakim był Leśmian. Ale w obecnej dobie spotkałem się z opiniami pisanymi pod różnymi wierszami na portalach, że ktoś napisał w sposób "leśmiano podobny" i zostało mu to poczytane za brak nowoczesności formy i banał w treści. Takie mamy obecnie czasy.
Namnożyło się nam portali i piszących. Faktycznie jest bardzo dużo chłamu, który tylko absorbuje czas czytelnika nie dając żadnej satysfakcji. Ale na to rady nie ma. Tu nie ma jakiegoś sita seperujacego dobrą twórczość od bardzo miernej.
Dlaczego nas zachwyca mądrość celność poetyki orientalnej?
Myślę, że dlatego, że do nas ona dociera już mocno przesiana przez znawców, a i wtamtych czasach nie było takich możliwości na jej powielanie i rozpowszechnianie. Często taki poeta swoje dzieła cytował z pamięci. Może nie było tego w nadmiarze, ale za to doskonale zgrane i wycyzelowane, i ponadto taka twórczość trwała latami przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Obecni awangardziści już nie chcą uznawać twórczości z lat 50, czy 60. Kto obecnie pasjonuje się choćby naszymi Noblistami?
Portali poetyckich jest dużo, ale nie posiadają one poetyckich autorytetów na etacie. Tworzą się swoiste TWA, gdzie są tworzone opinie pod ich kątem. Krytycy literaccy też im ulegają, bo często stamtąd pochodzą. Ci, uważjący się za wybitnych piszą poezję w postaci zagadek i kalamburów, do których musi być zamieszczony w przypisach przewodnik, bez którego czytanie i zrozumienie jest prawie niemożliwe. Bardzo dobrze jest mieć zaprzyjaźnionego krytyka, jeżeli się chce wydać jakiś tomik. A zbłysnąć jest dość trudno. Sponsorów ubywa. Koszty wydawnicze są znaczne, a wydane trudnym sumptem tomiki zalegają półki nie zwracając kosztów. Taka jest nasza poezja. Przepraszam, że tyle nabiadoliłem.
Dodatkowo, forma stała się ważniejsza od treści i sensu.
Pozostało tylko wzdychać i sięgać do twórców minionych, których na szczęście nie brakuje.
Serdecznie pozdrawiam i życzę sukcesów.
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Włodzimierz Holsztyński
Wysłany: Pią Lut 23, 2007 1:18 Odpowiedz z cytatem
Dołączył: 10 Sty 2007 Posty: 114
Marian Borowski napisał:
Czuję wszakże, że poezja w małym stopniu pochodzi od nauk pobieranych w szkołach i uczelniach, ale jest swoistym darem otrzymanym w genach, lub po prostu otrzymanym.
Talent niewatpliwie jest bardzo wazny, jest podstawa. Tym niemniej wszyscy wybitni poeci, ktorych znalem osobiscie lub o ktorych wiem z literatury i ze wspomnien o nich, byli szeroko oczytani, przepysznie inteligentni, mieli ogromny zapas slow, swietnie znali i wyczuwali jezyk, Wielu mialo formalne studia humanistyczne, a jeden z nich byl kompozytorem (muzyki powaznej). Prawie wszyscy wiele wiedzieli o formach poetyckich i ich historii, i o wszelakich technicznych aspektach poezji..

Cytat:
Dlatego też słuszne jest twoje twierdzenie, że poezji nie można się nauczyć, choćby i czytając wiersze tak wspaniałego poety, jakim był Leśmian.
Samo czytanie, poza przyjemnoscia (a to juz wiele!!!), da niewiele. Nalezy rozumiec koleczka i srubeczki wewnatrz utworow. Planuje pisac o tym w cyklu "O poezji". Probke mozna "pobrac" z chimeryda, gdzie dalem trzy notki, miedzy innymi Komentarz (do wiersza Bolesława Leśmiana "Wieczorem").

Cytat:
Ale w obecnej dobie spotkałem się z opiniami pisanymi pod różnymi wierszami na portalach, że ktoś napisał w sposób "leśmiano podobny" i zostało mu to poczytane za brak nowoczesności formy i banał w treści.
Niestety, takie sa w ogromnej wiekszosci te pseudo-lesmianowskie knoty. To jak niezdarnych a rutynowych grajkow z imprez w domu kultury, grajacych walczyki, porownywac do Rubinsteina, grajacego nokturny Chopina. Najpierw Lesmiana nalezy rozumiec. Potem nad utworem nalezy popracowac, bedac swiadomym wielu artystycznych wyzwan. I do tego nalezy miec jeszcze zdolnosc, by cos takiego byc w stanie wykonac w dobrym guscie i oryginalnie.

Cytat:
Faktycznie jest bardzo dużo chłamu, który tylko absorbuje czas czytelnika nie dając żadnej satysfakcji.
Zawsze byl. Dzis jest bardziej widoczny, bo publicznie w Internecie. Ludzie oduczyli sie poczucia wstydu. Zarowno, gdy chodzi o "tworczosc", jak i o klamanie, szkalowanie, bezczelne TWA, puste gadanie i oskarzenia, itd itd, krotko mowiac Internet. Kombinacja TWA i szkalowania jest szczegolnie obrzydliwa. Ale nie nalezy popadac w LEMizm. Jest wiele dobrego w Internecie, w sumie jest lepiej, mimo obnazenia malutkiej, parszywiutkiej natury niejednego czlowieczka.

Biore (biernie) udzial w liscie dyskusyjnej polskich wikipedystow. Serce rosnie.

Cytat:
Ale na to rady nie ma. Tu nie ma jakiegoś sita seperujacego dobrą twórczość od bardzo miernej.
Jest. Nie idealne, ale i tak bardzo dobrze dzialajace. Przekonalem sie o tym obiektywnie szereg razy, przeszedlem przypadkowe testy (jeden byl nieprzypadkowy, ale ja bylem wraz z innymi tylko nic nie wiedzaca swinka doswiadczalna, i jako jedyny blef-belkot nazwalem belkotem; czulem tez bardzo mocno meskosc pewnego cyklu utworow podpisanych kobieco--nie zareagowalem z delikatnosci, bo nie chcialem pokreconej kobiety urazic; okazalo sie, ze pewien meski uczestnik robil sobie jaja. Innych nabral, mnie nie).

Cytat:
Dlaczego nas zachwyca mądrość celność poetyki orientalnej?
Jest "nas" na Zachodzie wciaz nie tak wiele (nawet nie wiem ilu jest na wschodzie).

Cytat:
Myślę, że dlatego, że do nas ona dociera już mocno przesiana przez znawców, a i wtamtych czasach nie było takich możliwości na jej powielanie i rozpowszechnianie. Często taki poeta swoje dzieła cytował z pamięci. Może nie było tego w nadmiarze, ale za to doskonale zgrane i wycyzelowane, i ponadto taka twórczość trwała latami przekazywana z pokolenia na pokolenie.
To nie tak. Zachowalo sie sporo orientalnej poezji. Oni tez nie doszli do swojej estetyki i filozofii w kilka godzin. Widac ewolucje, ktora miala miejsce przez jakies dwanascie stuleci, kulminujac zlotym okresem i Du Fu. Potem mieli Chinczycy takze srebrny okres w poezji. Genialny Du Fu zaabsorbowal i tworczo przetrawil wszystkie dawniejsze chinskie gatunki poezji. Na roznych aspektach poezji Du Fu uczyly sie potem pokolenia chinskich poetow, akcentujac rozne zjawiska w jego poezji. Potem uczyli sie od Chinczykow wielcy mistrzowie haiku w Japonii. Ignoranci nie doceniaja wspanialej ciaglosci dwoch i pol tysiaca lat postepu w poezji (orientalnej), ktora przewyzsza jedynie ciaglosc rozwoju matematyki. Uznaje sie role studiow na przyklad w muzyce, ale nie w poezji--to smieszne i zalosne. Nawet muzycy jazzowi studiowali bardzo intensywnie, przez lata, nim stali sie mistrzami. A talent oczywiscie tez jest konieczny. Pamietajmy, ze zdolnosc intensywnego pracowania, to tez talent i oparta jest na talencie rozumianym w zwyklym sensie. Zeby intensywna praca miala sens, to trzeba cos wyczuwac, cos rozumiec, konieczna jest petla feed-backowa (zwrotna)!

Podziw dla poezji orientalnej ma podstawe, nie jest wynikim odsiania.

Z drugiej strony poezja zachodnia (nieludowa) byla tak samo odsiewana, a jednak wiele z najbardziej uznanych kanonow poezji zachodniej wcale nie sa dobra poezja.

Prosze nie wyprowadzac z historycznych korelacji Wschod-Zachod zadnych etnicznych lub rasowych wnioskow. Chodzi o ciaglosc rozwoju. Nawet o jezyk. Chinski sprzyja poezji, dzieki swej wspanialej (a malo rozumianej) logice, podczas gdy z zachodnimi jest gorzej pod tym wzgledem. Ponadto jezyki oparte na ideogramach umieszczaja sie w czesci mozgu, poswieconej obrazom, a nie logice, jak w przypadku jezykow opartych na alfabecie.

W kazdym razie "zachodnia" poezja skaldow byla cudownym, niezwyklym zjawiskiem. W Chinach poezja miala oficjalny status. W Islandii jeszcze wazniejszy. Poezja jest ponad geografie i etnicznosc, ma potencjal wszedzie.

Cytat:
Obecni awangardziści już nie chcą uznawać twórczości z lat 50, czy 60. Kto obecnie pasjonuje się choćby naszymi Noblistami?
Rozwazania tego typu, naj-naj-nowsza poezja versus sprzed 10 i 50 lat, w kontekscie wartosciowania, sa niegodne artysty. Istnieje dobra poezja i kiepska poezja. To wszystko.

Pozdrawiam,

Wlodek

_________________
Włodzimierz Holsztyński
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
czołgista
Wysłany: Pią Lut 23, 2007 9:16 Odpowiedz z cytatem
Dołączył: 12 Sty 2007 Posty: 11
Włodzimierz Holsztyński napisał:

Biore (biernie) udzial w liscie dyskusyjnej polskich wikipedystow. Serce rosnie.

Włodku,

Jeśli dla Ciebie wikipedia jest przejawem "dobroci",
wspaniałości Internetu, to ja wychodzę.

Jeden jedyny raz dokonałem wpisu do wikipedii.
Poprawiłem to, że Basho był uznawany przez jemu
współczesnych za mistrza haiku. Czyli poprawiłem
słowo haiku (którego to słowa za jego czasów nie
było) na jemu współczesne haikai.
Moja poprawka została prawie natychmiast gorliwie
poprawiona na... haiku.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Matsuo_Bash%C5%8D

Jedynie w wikipedii dowiesz się też, że haiku pochodzi
od tanka, a nie od haikai-no-renga.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Haiku

Nie mów mi więc o wikipedii.

Pozdrawiam,
Grzegorz


Ostatnio zmieniony przez czołgista dnia Pią Lut 23, 2007 9:51, w całości zmieniany 2 razy
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Włodzimierz Holsztyński
Wysłany: Pią Lut 23, 2007 9:38 Odpowiedz z cytatem
Dołączył: 10 Sty 2007 Posty: 114
czołgista napisał:
Jeden jedyny raz dokonałem wpisu do wikipedii. Poprawiłem to, że Basho był uznawany przez jemu współczesnych za mistrza haiku. Czyli poprawiłem słowo haiku (którego to słowa za jego czasów nie
było) na jemu współczesne haikai. Moja poprawka została prawie natychmiast gorliwie poprawiona na... haiku.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Matsuo_Bash%C5%8D

Jedynie w polskiej wikipedii dowiesz się też, że
haiku pochodzi od tanka, a nie od haikai-no-renga.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Haiku

Nie mów mi więc o wikipedii.

Pozdrawiam,
Grzegorz
Popatrze. Czy tylko zmieniles termionologie na prawdziwa, czy tez dodales kilka slow wyjasnienia?

Mozna uwazac, ze szklanka jest na wpol pusta lub do polowy pelna. Gdy czytalem matematyczne artykuly w wikipedii, to mi rece opadaly (tu i owdzie to i owo poprawilem). Pisane byly czesto przez niematematykow, piszacych nieznosnie niematematycznym stylem ludzi z kompleksami, ktorzy sie dowartosciowywuja. Bowiem w matematyce niezwykle rzadko pisze sie, ze twierdzenie jest wazne lub trudne lub eleganckie. Matematyk pisze, ze twierdzenia ma nastepujace zastosowania (a wiec w domysle, ze jest wazne), ze (na przyklad) polaczylo dwa lub wiecej dawniejszych twierdzen lub przypadkow z roznych dziedzin (a wiec, w domysle, jest wazne i eleganckie), lub ze istniejace dowody wymagaja znajomosci takich to a takich dziedzin lub twierdzen, powiedzmy z algebry, teorii miary, kombinatoryki, funkcji analitycznych, ... lub ze od postawienia problemu do rozwiazania minelo 120 lat (a wiec, w domysle, twierdzenie jest trudne), itp itd. Widzimy, ze pod pewnymi wzgledami matematyka jest podobna do (dobrej!) poezji--nie cierpi opiniodawstwa, dowartosciowywania sie, lipy, itd. czego niestety nie mozna zauwazyc przy lekturze wielu z matematycznych artykulow wikipedii. Podziwiam jednak entuzjastycznych, bezinteresownych redaktorow wikipedii, fachowo poswiecajacych swoj czas (fachowo od strony charakteru wikipedii i od strony oprogramowania--na przyklad uzgadniaja i tworza boty, poprawiajace krotne bledy, itp). Gdybysmy w swiatku poezji mieli atmosfere jak wsrod edytorow wikipedii (nie twierdze, ze wszyscy sa na takim poziomie), to byloby cudownie. Moze Grzegorzu zwroc sie do nich, albo najpierw raz jeszcze popraw zwiazane z haiku artykuly, z podaniem krotkich, merytorycznych uzasadnien, czyli z dodatkowa informacja, korzystna dla encyklopedii. Gdyby Ci to zwandalizowali, to mozna zwrocic sie do administratorow wikipedii.

Pozdrawiam,

Wlodek

_________________
Włodzimierz Holsztyński
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Włodzimierz Holsztyński
Wysłany: Pią Lut 23, 2007 10:59 Odpowiedz z cytatem
Dołączył: 10 Sty 2007 Posty: 114
czołgista napisał:
Jedynie w wikipedii dowiesz się też, że haiku pochodzi
od tanka, a nie od haikai-no-renga.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Haiku

Oj, co Ty Grzegorzu tak oczerniasz polska wikipedie? -- zajrzyj, ino chibko, a przekonasz sie, ze Ci sie przywidzialo :-)

Pozdrawiam,

Wlodek

PS. (Oczywiscie zartuje). Jak sie troche chocby Grzegorzu przylozysz do wikipedii, to bedzie z duza dla wszystkich korzyscia.

PPS. Mam zyczliwosc dla wikipedii, ale nie mam energii, zeby sie zaangazowac na calego. Przeraza ogrom koniecznej pracy, wobec ktorego wlasny wysilek to kropla w oceanie. (Moze nalezy rozwinac tylko jeden temat, swoja specjalnosc, hm)?

PPPS. Mam od dwudziestu lat monografie "A History of Japanese Literature", Wiliama George'a Astona, wydanej op raz pierwszy w 1899 roku (moje jest przedrukiem z 1986). w niej slowa "haiku" nawet nie ma, tylko "haikai" (nie ma nawet "hokku").

_________________
Włodzimierz Holsztyński
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

Wyświetl posty z ostatnich:  

Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 2
Idź do strony 1, 2  Następny
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek

Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach