© Copyright poezja.eu 2006    poezja[at]poezja.eu

poezja.eu

Forum Poezja.eu Strona Główna
Autor Wiadomość

<  Proza  ~  o czym szumią drzewa

orbitowanie bez cukru
Wysłany: Nie Wrz 23, 2007 20:20 Odpowiedz z cytatem
Dołączył: 22 Sie 2007 Posty: 20
Stoi na skraju miasta przy trakcji kolejowej. Nie wyróżnia się niczym. Ot, zwykła opuszczona kamienica jakich wiele w starych miastach. Dwupiętrowa, kiedyś pomalowana na zielono, białymi okiennicami spogląda przyjaźnie na uliczne życie. Latem, obserwuje rzeźnika jak podszczypuje swoją prawą rękę, choć drzwi są otwarte i może wejść żona. Kelnerkę, jak podbiera pieniądze z kasy przed zamknięciem ogródka, podczas gdy na piętrze żona rzeźnika odbiera pocztę w sypialni. Kelnerka rumieni się na widok pewnego klienta, który przychodzi z brulionem. Sączy piwo i kreśli coś na kartkach. W każdy parzysty wtorek, klient ten siada na ławce w pobliżu baru i ukradkiem obserwuje kelnerkę, jak odbiera bukiet od kuriera. Zawsze wygląda na zaskoczoną, choć kwiaty przychodzą regularnie od dwóch lat. Są jeszcze staruszka i kloszard, którzy spotykają się przy ławce, tej samej na której poeta spojrzeniem wyznaje miłość. Staruszkę co rano wyprowadza na dwór synowa. Sadza ją w wózku, żeby nie odjechała, na koła zakłada blokadę. Kloszard przychodzi koło pierwszej ze słoikiem zupy
i pajdą chleba. Je ze smakiem i karmi gołębie, na które polują koty. Następnie podchodzi do wózka, przełamuje blokadę i wiezie babcię naokoło parku. Park znajduje się za torami. Starsza pani pamięta tamten pociąg, stanęła za blisko. Obudziła się w szpitalu, mąż płakał, siedział na łóżku, w nogach nie czuła ciężaru. Drzewa szumią nazwiska zaginionych twarzy. Niektóre uśmiechają się do siebie, inne mają obroże, a jeszcze inne są niewzruszone, od dawna wiszą.
Zimą, rzeźnik wyrzuca krwawe odpady dla kotów, czasem pies się przyplącze. Zabiera go wtedy na zaplecze, pies już nie wychodzi. Na drugi dzień z baru roznosi się zapach gulaszu.
Przed zamknięciem włóczęga i koty dostają miski. Przez całą zimę interes przynosi zysk. Do lata nie kręci się w mieście żaden pchlarz z podkulonym ogonem. Ostatnio pisano w gazetach o zaginięciu dwunastoletniej córki burmistrza. Wyszła ze szkoły, lecz nie dotarła do domu. To kolejne zaginięcie w miasteczku. Policjanci stają na głowach, żeby rozwikłać zagadkę. Jednak z miesiąca na miesiąc w parku plakatów coraz więcej.
Starsza pani usadzona przez synową, całymi dniami wygląda przez okno. Patrzy kamienicy
w oczy. Ta uśmiecha się szyderczo. Któregoś wieczoru, staruszka zasłania oczy. Przyjeżdża pogotowie. Przypięta do noszy krzyczy i zagryza wargi. Kto by pomyślał, że ma jeszcze zęby. Psy zlizują krew ze śniegu.
Po trzech miesiącach spowita czernią kobieta późną porą, wynosi wózek i wręcza go grubasowi w meloniku. Pieniądze przechodzą z rąk do rąk. Mężczyzna wrzuca wózek do bagażnika i odjeżdża. Kobieta uśmiecha się i przyciska papierki do nosa.
Przez moment patrzy w oczy domu. Nagle wykręca twarz w przeraźliwym grymasie, krzyk grzęźnie w gardle. Osuwa się na kolana. Chwyta się za głowę, jakby chciała zasłonić uszy. Banknoty rozwiewa wiatr. Zbiega się tłum. Rzeźnik obejmuje żonę. Potrząsa nią. Ta zaczyna wymachiwać rękoma. Pokazuje na budynek przed sobą. Słuchać westchnienia gapiów.
Z domu, który wszyscy mają w tyle, starsza pani macha i woła do synowej. Jednak nie jest sama, wokół niej zgromadzone są twarze z plakatów. Niektórzy merdają ogonami inni żują gumę, a jeszcze inni patrzą bez wyrazu. Starsza pani tańczy. Każdy czuje śmierć po swojemu. Na ulicy unosi się zapach młodości, naftaliny, gulaszu i perfum.
Każde miasto ma takie miejsce. Miejsce w którym spotyka się pionowa z poziomą. Czas nie istnieje. Rozejrzyj się.
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

Wyświetl posty z ostatnich:  

Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek

Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach