| Autor |
Wiadomość |
< Poezja ~ kochanie, miłość jest do dupy. |
| gosh |
Wysłany: Nie Mar 07, 2010 22:45 |
|
|
|
Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 11
Skąd: zimno wieje od morza
|
- Kochanie, miłość jest do dupy.- powiedziała mi kiedyś babcia
i ustaliła datę ślubu z dziadkiem na koniec marca.
- Nie daj się omotać, nie daj się przyszpilić.- mówiła zakładając
specjalnie na tę okazję uszytą garsonkę.
- Musisz być silna, rodzić zdrowe dzieci.- westchnęła oglądając się
w starym lustrze. Poprawiła włosy i wzięła kwiaty do ręki.
- Facet musi kochać do szaleństwa.- uśmiechnęła się.- Ty niekoniecznie.
I wyszła.
Ruszyła w stronę starej zachrystii, gdzie czekał dziadek z księdzem.
Znów miała dwadzieścia kilka lat i jasną gładką skórę.
On miał uśmiech wesoły i pełne miłości spojrzenie.
Zimowym marcowym popołudniem powiedzieli
sobie „tak” w urzędzie cywilnym.
A potem przyszło UB i urodziło się im pierwsze dziecko. Mały chłopiec
podobny do nieobecnego przez siedem lat ojca. Były paczki, ciepłe swetry
i czułe listy, które nigdy nie doszły. Było uczucie przeciw zimnym celom,
wiadrze węgla i zamarzającej wodzie w nocy. Była tęsknota przeciw pięści
i przemocy, przeciw krwi brudzącej biurka katów i koszule bitych.
Była ciężka praca i krótkie wizyty małżonki. Była rodzina przeciw systemowi.
Powroty nie są łatwe, dziecko nie pamięta ojca. Kobieta pozostała
wierna, choć doradzano jej rozwód. Bo wstyd ze skazańcem iść dalej
w starości wrota. I nastało życie w prawdziwym swym wymiarze.
Jak zarobić na chleb, gdy nie ma pracy? Gdy przeszłość nie daje spokojnie zasnąć?
I tak mija lat chyba czterdzieści. Przychodzi wolność i kapitalizm.
Rodzina się powiększa, na świecie są już wnuki. Pomimo wielkich
tragedii i emocjonalnych wstrząsów trwają przy sobie- ramię w ramię.
Wychowują kolejne pokolenie, bo im córki, a dzieciom matki zabrakło.
Kochają je jak mogą, chronią przed złym światem.
Wreszcie, na wielką sześćdziesiątą rocznicę ślub kościelny biorą.
- Kochanie, miłość jest do dupy.- powiedziała babcia oglądając
złoty krążek na czwartym palcu prawej dłoni. |
|
|
| Powrót do góry |
|
| Marian Borowski |
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 10:29 |
|
|
|
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 305
|
Fajna opowiastka i niezły wiersz, chociaż dostaję zawrotu głowy chcąc się jakoś znaleźć w zgodzie z zastosowaną retrospektywą czasową. Pomimo rzekomych słów babci ich miłość przetrwała jednak, a więc nie była całkiem "do dupy". Niemniej to stwierdzenie peela ma i pikantne znaczenie. Bez "niej" trudno by było spełnić się miłości. Pomimo różnych niekorzystnych zajść w życiu ludzkim, jednak miłość liczy się najbardziej i to ona pozostaje w pamięci najgłębiej.
Pozdrawiam. M |
|
|
| Powrót do góry |
|
|
|
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|