© Copyright poezja.eu 2006   poezja[at]poezja.eu  Nasze banery  Redakcja
Georges Seurat, Niedzielne popołudnie na Grande-Jatte
Interpoezja 2
Nic nie ma, prócz lusterka i prócz macierzanki. Zapraszamy do udziału w internetowym konkursie poetyckim INTERPOEZJA 2.więcej »

GRAŻYNA BORKOWSKA

NIEROZWAŻNA I NIEROMANTYCZNA
(O poezji Haliny Poświatowskiej) [fragmenty]

Halina Poświatowska [1935-1967] pisała z tomiku na tomik coraz lepiej. W Hymnie bałwochwalczym (1958) i w wierszach poprzedzających książkowy debiut, poetka posługuje się po równi poetyką bezpośredniego wyznania i stylizacyjnym kostiumem. Pisze o sobie, ale pisze też o Heloizie, Berenice, Scheilii, Nefretete, Julii, Beatryx, Carmen, Aurelii, Otellu i Desdemonie, czarownicach prowadzonych na śmierć. Te wiersze pachną poetyckim konceptem, szlachetną sztucznością poezji napisanej przez oczytaną autorkę. W tym czasie rodzi się powoli typ wiersza stanowiącego znak rozpoznawczy poezji Poświatowskiej: strofa napisana w pierwszej osobie, rozpoczęta mocnym akcentem: jestem, piszę, pragnę, mówię, przynosząca dramatyczne wyznanie tęsknot miłosnych i egzystencjalnych niepokojów. Właściwym tłem dla tych wierszy nie są znaki kultury i atrybuty miejskości, ale swojski pejzaż lub jego elementy: krzak czeremchy, topola, rzeka, niebo, księżyc. Tym prostym zabiegiem Poświatowska osiąga efekt spotęgowanej ważności. Miłość rozgrywa się zawsze w wymiarze kosmicznym, pomiędzy niebem a ziemią, pośród spraw ostatecznych. Było to znacznie bardziej wymowne i dramatyczne nie stylizowany kostium bohaterek literackich i historycznych, który miłosne cierpienie zamykał w granicach historii ludzkiej.

Tymczasem w wierszach Poświatowskiej miłość, tak jak życie i śmierć, nie dotyczy tylko świata ludzkiego. Miłość jest zasadą istnienia, funkcjonującą na różnych poziomach biologicznej organizacji. Przez to miłość upodobnia nas do innych form życia. Często spotkać więc można w wierszach poetki wyznanie podobne do tego:

W twoich doskonałych palcach
jestem tylko drżeniem
Śpiewem liści
pod dotykiem twoich ciepłych ust

("Hymn bałwochwalczy")

Nie jest to jednak, jak pisali krytycy, czysty biologizm czy somatyzm. Nie chodzi przecież o to, by pozbawić miłość duchowości. To odniesienie do drzew i liści jest innym sposobem uświęcenia Erosa. Uświęceniem bardziej pierwotnym niż wyniesienie duchowe. Uświęceniem rytualnym. W poezji Poświatowskiej miłość jest rytuałem; jest połączeniem indywidualnych potrzeb - owo "pragnę" - i ogólnych reguł istnienia; jest połączeniem dążenia prywatnego, intymnego z porządkiem uniwersalnym. Tym, jak się zdaje, rytualnym charakterem miłości można tłumaczyć częste w poezji Poświatowskiej sytuacje przyglądania się miłosnemu zbliżeniu, które oczywiście nie mają nic wspólnego z voyeryzmem:

i szybciej niż płynie woda
wziąłeś moje ręce i skrępowałeś je
pocałunkami

a potem - była czeremcha
i czeremcha
patrzyła -

("Hymn bałwochwalczy")

Rytuał nie może spełniać się, bez świadków. Rytuał miłosny jest aktem egzystencjalnej więzi ze światem przyrody. Zawsze przekracza granice doznania indywidualnego. Jest takie aktem ofiarniczym, wyzwalającym uczucia o silnym natężeniu: ból i ekstazę.

W późniejszych tomikach poezji (Dzień dzisiejszy, 1963; Oda do rąk, 1966; pośmiertny tom Jeszcze jedno wspomnienie, 1968) Poświatowska wydobywa podobieństwo miłości i śmierci. Oba akty egzystencjalne prowadzą w stronę pozaindywidualnego. Oba są przerażające w swej imperatywności, oba w jakimś sensie zagrażają podmiotowi, choć w różnym stopniu, oba są nie chciane i upragnione. Oba się uzupełniają:

ptaku mojego serca
z opuszczonymi skrzydłami
nie szarp się
nakarmię cię ziarnem śmierci
zaśniesz

("Jeszcze jedno wspomnienie")

* * *

Interesujący jest stosunek Poświatowskiej do innych poetek uprawiających lirykę miłosną. Na ogół przeciwstawia się ją zarówno bardziej wystylizowanej Pawlikowskiej, jak i bardziej dosłownej Świrszczyńskiej. Wydaje się, że na podkreślenie zasługują takie podobieństwa. Jest ich zadziwiająco wiele. Z Pawlikowską autorkę "Hymnu bałwochwalczego" łączy szukanie siły w pozaindywidualnym porządku przyrody i wynikająca stąd nieostateczność śmierci. Poświatowska wierzy, tak jak jej wie poprzedniczka, że można:

rozgarniajqc kwitnącą ziemię
odgrzebać kłącze pocałunków
jak kłqcze traw

("Jeszcze jedno wspomnienie")

W duchu późnej Świrszczyńskiej brzmią takie wiersze jak ten, mówiący o erotycznym napięciu, niezależnym od spełnienia:

nie wiem co kocham bardziej
ciebie czy tęknotę za tobą
czy pocałunki czy pragnienie pocałunków

("Jeszcze jedno wspomnienie")

Trzeba jednak od razu dodać, że ten ostatni wiersz nie jest najbardziej typowy dla Poświatowskiej. Własną seksualność rozpoznaje poetka najczęściej jako potrzebę fizycznego kontaktu. Kochankowie pełnią funkcję muz, a ich ciała stają się przedmiotami najtkliwszych opisów męskiej urody w całej polskiej literature "twoje biodra / zadowoliłyby smak estetyczny / rozkapryszonych księżniczek" napisze poetka w jednym z wierszy.

Można zatem powiedzieć bez wielkiej przesady, że poezja Poświatowskiej łączy w sobie, mieszając we właściwych proporcjach, różne elementy kobiecej liryki miłosnej: zauważalne nie tylko w poezji Pawlikowskiej, ale także w wierszach Szymborskiej wyjście poza antropocentryzm, bliską Świrszczyfiskiej kreatywność kobiecego erotyzmu, który nie zawsze dąży do spełnienia fizycznego, czasami zamienia się w poezję, w wiersz - okręt, płynący po niezmierzonym oceanie słów:

zamknięta w łupinie drewna
jestem cudownie wolna
nie kocham nikogo
i niczego"

("Oda do rąk")

Poświatowska posługuje się tymi elementani, niektóre z nich współtworzy. Krańcowo niesentymentalna, a nawet nieromantyczna wprowadza do poezji polskiej nowy element - motyw ciała zrytualizowanego, uświęconego w misterium miłości i umierania.

Tygodnik Powszechny 1, 3 stycznia 1999

Reklama
Współczesna poezja polska  |  Klasyczna poezja polska  |  Teoria i Krytyka  |  Ogród Luizy. Forum poetyckie.  |  Inne: interpoezja, katalog...
© Copyright poezja.eu 2006. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt: poezja[at]poezja.eu   adsrv

stat4u