|
1945 do końca XX w.
Poezja Wojny
Poezja dwudziestolecia
Młoda Polska
Pozytywizm
Romantyzm
Oświecenie
Barok
Renesans
Interpoezja 2
Nic nie ma, prócz lusterka i prócz macierzanki.
Zapraszamy do udziału w internetowym konkursie poetyckim INTERPOEZJA 2.więcej »
|
*** (Wciąż jesteś przy mnie...)
Wciąż jesteś przy mnie. Wszelki dźwięki ruch tak zwykły jak schylenie czoła ku rękom, trzepot powiek i cichy uśmiech zamyślenia - to jesteś ty. Milczenie ust, puls serca i pieszczota dłoni nie chwycą ciebie ani słowo, które w przemożny rośnie rytm i jakby falą i ciemnością ogarnia mnie... Więc smutek, gorycz, tęsknota - czyż naprawdę jestem struną, na której ból mijania w dźwięk się przewija? Tylko jedna ty, kiedy schylasz się nade mną, uważnie patrząc w moje oczy, uciszasz drżenie i mój ból, i chociaż ciebie nie ogarnę słowem i gestem, jest mi dobrze i mówię ci po prostu: jesteś... Myślę o Tobie...
Myślę o tobie. Twoje oczy, twój głos, twój uśmiech przypominam, patrząc na niebo. Zboczem nieba zsuwa się obłok, jakbyś lekko profil zwróciła w lewo. Ówdzie drzewo wplątane w wiatr przechyla koronę twoim przechyleniem, a tam w powietrzu ptak się waży - i wiem, że tak do twarzy wznosisz dłoń w zamyśleniu. Rozproszona uroda rzeczy, błysk przelotny piękna na ziemi wiem, że w tobie uwiązł i zastygł w kształt... Na zewnątrz noc..
Na zewnątrz noc. Goreją gwiazdy, żandarmów ostry krzyk w ciemności, aeroplanów twardy warkot i dziki tupot, jęczy bruk deptanych ulic, płoną stepy i jak potopu gniewną falą pulsuje noc zwycięzców krzykiem: to wiek, nasz wiek, przeklęty wiek rzuca wezwanie przyszłym wiekom... A przecież tylko to ocali nasz czas od zguby i od zemsty przyszłych dni grozy i rachunku i tylko to na brzeg wyrzuci, jak szczep brzemienny winną gałąź, morze dni naszych: proste słowa, że odnalazłem ciebie. Człowiek, który nadejdzie po nas, pieśni zapomni naszych, znienawidzi wołań i skarg helotów, ale gdy wyjdziesz mu naprzeciw ty, jak gdyby inna, lecz tak samo dziwna wobec gwiazd obronnym gestem i powie: odnalazłem ciebie... I moim słowem będzie mówił, moją miłością będzie kochał... Pożegnanie z Marią
Jeżeli żyjesz -- to pamiętaj, że jestem. Ale do mnie nie idź. W tej nocy czarnej, opuchniętej śnieg się do szyb płatami klei. I gwiżdże wiatr. I nagi kontur drzew bije w okno. I nade mną jak dym zagasłych miast i frontów płynie niezmierna, głucha ciemność. Jak strasznie cicho! Po cóż było aż dotąd żyć? Już tylko gorycz. Nie wracaj do mnie. Moja miłość jest zżarta ogniem krematorium. Stamtąd cię miałem. Twoje ciało w świerzbie, w flegmonie tak się pięło jak obłok wzwyż. Stamtąd cię miałem, z niebiosów, z ognia. Przeminęło. Nie wrócisz do mnie. Razem z tobą nie wróci wiatr, co mgłą się opił. Nie wstaną ludzie z wspólnych grobów i nie ożyje kruchy popiół. Nie chcę, nie wracaj. Wszystko było grą naszą, złudą, czczym teatrem. Krąży nade mną twoja miłość jak dym człowieka ponad wiatrem |
Reklama
Zapraszamy do sklepu internetowego portfelik.pl! Portfele, portmonetki, marki Wittchen, Castello - wszystko w jednym miejscu.
|