© Copyright poezja.eu 2006   poezja[at]poezja.eu  Nasze banery  Redakcja
Georges Seurat, Niedzielne popołudnie na Grande-Jatte
Na skróty
Tadeusz BorowskiTadeusz Borowski - ur. 12 XI 1922 w Żytomierzu, zm. 3 VII 1951 w Warszawie, prozaik, poeta i publicysta. Autor katastroficznego poematu Gdziekolwiek ziemia..., tomiku wierszy Imiona nurtu, zbiorów opowiadań Pożegnanie z Marią, Kamienny świat. więcej »
dziennie umieram trzy razy
Jestem nudziarą i mam przerąbane.
Faktycznie, skoro w wieku trzydziestu lat
mam jednego męża, spałam tylko z czterema
facetami i byłam zaledwie na trzech balach.
Odkąd zmieniłam pracę duma zrobiła
sobie przerwę. Wczoraj szef, zresztą stuknięty
dziwkarz, dostał po gębie przylepiając
swoje tłuste łapy do kobiecych piersi.
Pan Henda był przełożonym pana Omochi,
który był przełożonym pana Saito,
który był przełożonym panny Hori, która była
moją przełożoną.
Ja byłam niczyja.
No cóż, kobieta z przeszłością nie dostaje
recept na zapomnienie. Nazywam się 'sukienka'.
Ten pan obrócony tyłem zmyślił, że zostanę poetką.
radio wolna amerykanka
Tomku P. zamknęłam drzwi do domu
bo ciemno a uliczne słupy krzywo wisiały
na ścianie zdzierając resztki godności
-stąd ci dziennikarze. No dobra. Nie jestem
żadną aktorką tylko wykończyłam jednego
amorfofalusa i...właśnie nadają wieczorne
wiadomości. Nie chcę się wtrącać. Wiem, że
te nowoczesne związki proste nie są.
Rzeczywiście. Znowu pokazują dom.
Na przemian z migawkami z wysypiska,
gdzie ten prostak i cham dogorywał w towarzystwie
plastikowych butelek, toreb i opakowań
po środkach czystości. A teraz jest sąd.
Uliczna sonda na mój temat. Otworzyłam okno.
Sąsiadka co ma męża alkoholika była przeciwko
wolnym mediom. A ja przecież wykonałam kawał
dobrej roboty. Mam się dobrze. Kiedyś i tak
nie będę nikomu potrzebna.
z godziny w podwarszawskim pensjonacie
jak francuska kurewka -poezja- wiele razy dostałam
w mordę okaleczoną dłonią, wystawiając ciało
pod uliczną latarnią. nie wymyśliłam śmierci
chociaż podejrzewano mnie, że znamy się
od urodzenia. skłamałam. mam głowę, dwie ręce i czas.
macicę wycieli kładąc rozgrzane kamienie na pełnych
piersiach. wiesz, tyle kobiet doznałam na tym rynku
i wszystkie gasły w przerażeniu. teraz nie znamy się
wcale, chociaż parę razy byłeś we mnie nie mną.
widziałeś wypalone źrenice oczekujące zrozumienia
podcinając chwile szorstkim 'kurwa'. te chwile. stygłam
śniegiem na męskich włosach przytulając sine palce
do ust otwartych ostatnim zdziwieniem kim jest ten,
który jawi mi się w lustrze
.
Reklama
Współczesna poezja polska  |  Klasyczna poezja polska  |  Teoria i Krytyka  |  Ogród Luizy. Forum poetyckie.  |  Inne: interpoezja, katalog...
© Copyright poezja.eu 2006. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt: poezja[at]poezja.eu   adsrv
ld   Psychoterapia Warszawa   Nieruchomości Konstancin   Apartamenty Warszawa   Konstancin   Psychoterapia 
stat4u