|
Salon Pomarańczowy
W Salonie Pomarańczowym prezentujemy poetów wyróżnionych przez redakcję portalu.
Salon
Pokój, w którym znajdują się wiersze nadesłane przez internautów.
Na skróty
Tadeusz Borowski - ur. 12 XI 1922 w Żytomierzu, zm. 3 VII 1951 w Warszawie, prozaik, poeta i publicysta. Autor katastroficznego poematu Gdziekolwiek ziemia..., tomiku wierszy Imiona nurtu, zbiorów opowiadań Pożegnanie z Marią, Kamienny świat. więcej »
|
Dawid Jung, wiersze z tomu 312685 powodówKantyczka przechodnia
Zabijcie Klio, dzieciak ma downa,flecik Euterpe wbijcie w jej krtań. (Kaliope, wszystko - piękne słowa) Anorektyczce Talii utuczcie talię, niech się nie szwęda, dziewczę (Kaliope, gdybym ja cię miał) pod blokami. Nie zapomnijcie o Melpomenie, jej szminka śmierdzi. A (Kaliope, ktoś spalił wczoraj mój dom) Terpsychorze roztrzaskajcie lutnię, straszy tylko wróble i przepłasza (Kaliope, samotność najwięcej imion ma) chmury. Polihymnia? Komu dziś welon. Przemielcie Uranię, masonkę z (Kaliope, Bóg w mojej głowie wznosi ołtarz) cyrklem. Pieśń topielicy
(do Wojciecha Bąka)Ktoś nazywa mnie szeleszczącym zgiełkiem i wkłada w usta dendryt śniegu. Czy wiecie, jak oblizują się umarli w szatach z poliestru. Tracheotomia, krzyczą obłąkani, więc nieście mnie w zastępach kurzu, ku wyniesieniom z rzecznych den. Namulisko jest miękkie i pachnie dłonią, puste są oczy o dokwitaniu zórz; za chwilę wystawią transparent słońca, każą mu świecić na przerzedzenie pól. Kłosy w ugięciu i zastój trzcin, idą kobiety w stronę koszar. Rozwiera się aorta kwietnia, zwołani na żer szykują transfer. Litania, ma nadzieję, przechodnia
dla W. B. YeatsaBazylia, biedrzeniec mniejszy, trójlistny bobrek, brusznica borówka, bylica estragon, wciąż słyszę ich szum, szept źdźbeł w przyczółkach świtu, gdy wynoszą słońce ku skrajom chmur, ku nieprzekupnym barwom poranka, chaber bławatek, zwyczajny chmiel, cykoria podróżnik, czarnuszka siewna, cząber, składają cogodzinne sprawozdanie z przymykania ust, piszą wiersze dla uczonych playboyów, drapacz, dymnica, dziurawiec, jakie szkliwo w nich się tli, czyj horyzont w emblematach śmierci, glistnik jaskółcze ziele, głóg dwuszyjkowy, jarząb, jasnota biała, jemioła, fałdowana jeżyna, kelnerki tańczące na stołach, komornicy grasujący na urlopach, plaże w sezonie, ta przestrzeń wymaga większej czułości i skupienia, kasztanowiec, piaskowa kocanka, siewna kolendra, konwalia majowa, koper, kozłek, kruszyna pospolita, krwawnik, ten mężczyzna wlekący rower, pozujący szpiegowskim satelitom, niosący kozią łechtaczkę i tanie wino, szykuje pokost dla martwych świerszczy, jest prorokiem dla zachudzonych kurcząt, lebiodka, lubczyk, łopian, gdybyś tu był, zobaczyłbyś zbierające się nad Kłeckiem obłoki, i deszcz wysyłający swych łuczników na eksterminację asfaltowych alej, jeśli zapłakałbyś nad ciałem rozkładającej się rzeki, zbawiliby cię ci, o których milczą podręczniki, macierzanka, majeranek, malwa, melisa, mięta pieprzowa, mniszek, mydlnica, na peryferiach miasteczka kwitnie dzikie szkło, w pizzeri "Roma" testują dolby surround, czy wiesz, że nieślubne dzieci Saliów przeżyły zarazę, geniusz wśród nas czatuje z nieletnimi kochankami didżejów, nagietek, nawłoć, wielki oman, ostróżka polna, perz, pieprzowiec, gęsi pięciornik, podbiał, prawoślaz, ptasi rdest, a tędy, niezmiennie w każdą zamieć, od 17 marca 1620 przechodzi profesor zakonu cystersów, Adam z Wągrowca, organarius suae aetatis eximius, również kompozytor, aby w byłej stolicy królestwa spotkać Stanisława Olszanowicza, wykładowcę harmonii i kontrapunktu, którego teorie zniszczyli Szwedzi, bo każdy ma swoich barbarzyńców z północy, rzepik, rzewień dłoniasty, serdecznik, polny skrzyp, szałwia, ślaz, tasznik, tymianek, gdybyś tu był, zobaczyłbyś zbierające się nad Kłeckiem obłoki, i łysych starców jak kopią glinę, lodziarza Janickiego otwierającego budkę i kobiety, dla których każdy oddech jest samotną elegią, błotna wiązówka, wilżyna ciernista, wrotycz pospolity, wrzos, miotlasty żarnowiec, żywokost, śpijcie spokojne, oglądane jednego dnia, nim nowe hufce wschodu ruszą. Exposé
Tow
Obywatele (tu: westchnienie) ktoś ktoziemią i tresowanym robactwem pielęgnuje kości naszych wieszczów nie zasługuje na współczucie (oklaski) Jesteśmy narodem dumnym i ambitnym (odczekać) który nie raz pokazał że tak niewielu stać na tak wiele (uśmiechnąć się) Żywimy wspólną nadzieję (pauza) że pamięć o tych czynach będzie trwać długo długo (unieść prawą rękę) Tow Oby (znowu westchnienie) ktoś kto nie śpi myśli (zawiesić głos) on wie że my tu tam (mocniej) lecz Oni nie! Nie tak prędko! (oklaski oklaski) Już czas (pauza ponownie) już czas powiedzieć: historię tak historię (pot, chusteczka) piszą analfabeci. Stabat Mater Dolorosa (A.D. 1505)
najteraźniejszaopiekunko chwili niemająca świadków piśmiennych błogosławione twoje gardło: za krzyk, który kaleczy. za kalectwo, które uszczęśliwia. za szczęście, że nie ja. za mnie, któremu brak odwagi. za odwagę, która prawdziwie kłamie. za prawdę, która jest niebezpieczna gdy na oczach gawiedzi jedyną córkę tuli do piersi ogień. ***
Nie wyprowadzaj mnie z domu ludzkiego mięsa,jestem szczęśliwy w tym, kto przeprowadza mnie przez żyzne łożyska ulic, kto śliną tłumaczy mi gęstość ziemi i chłonność podniebienia, kto wczesnym rankiem budzi mnie czuwaniem i wtłacza zapach jaśminu, kto dotyka mojej twarzy i mówi: "spójrz, jak cudownie pnie się winorośl po zboczu, które już nie jest zboczem ani winoroślą, tylko twoją dłonią trzymaną na moim podbródku". Nie wyprowadzaj mnie z domu ludzkiego mięsa, jestem szczęśliwy w tym, kto pokazuje mi, jak ostrzy się skrzydła mew o stępione nity powietrza, kto słyszał rzekę przenoszoną na grzbietach ryb, kto przestrzega: "Twój język musi być gotów przejąć na własność światło, widok katedry, śmietnisko, grupę dzieci odkażającą rany". Nie wyprowadzaj mnie z domu ludzkiego mięsa, jestem szczęśliwy w tym, kto mnie kocha. |
Reklama
Zapraszamy do sklepu internetowego portfelik.pl! Portfele, portmonetki, marki Wittchen, Castello - wszystko w jednym miejscu.
|