|
Salon Pomarańczowy
W Salonie Pomarańczowym prezentujemy poetów wyróżnionych przez redakcję portalu.
Salon
Pokój, w którym znajdują się wiersze nadesłane przez internautów.
Na skróty
Tadeusz Borowski - ur. 12 XI 1922 w Żytomierzu, zm. 3 VII 1951 w Warszawie, prozaik, poeta i publicysta. Autor katastroficznego poematu Gdziekolwiek ziemia..., tomiku wierszy Imiona nurtu, zbiorów opowiadań Pożegnanie z Marią, Kamienny świat. więcej »
|
Krzysztof FiołekPoetycki język do usługJeśli język poetycki ma zyskiwać na funkcjonalności i uskuteczniać dywersję artystyczą na wyjałowionych polach słowa powszedniego, nie może zamykać się w ogródku usankcjonowanych wielowiekową tradycją zastosowań w mowie wysokiej (...). Debiut Dawida Junga (1980) zwraca uwagę już w najbardziej elementarnych fazach percepcji: nazwisko, tytuł tomiku (312685 powodów), koturnowe motto zaczerpnięte z odchodzącego w niepamięć Adama Ważyka: Nie dany był mi los Odyseusza/ ani los wielkiego banity. Poetycko bliższy Jungowi jest Zbigniew Herbert, który w latach stalinowskich przyjął odmienną aniżeli Ważyk postawę, ale łączyło ich uwielbienie helleńsko-rzymskiej starożytności, nieobce również naszemu adeptowi. Jung w Kantyczce przechodniej wywołuje muzy po imieniu, arbitralnie preparuje dla bliźnich wątpliwej reputacji greckie powinowactwa. Dziewczęta z Koryntu stoją przy barze,/ okazja godna wierszy Herberta (...) Będziemy uprawiać filozofię wśród/ glazurowej ceramiki. Jak kiedyś Żeromski, Jung wstawia Syzyfa (króla Koryntu!) do tytułu jednego z utworów. Ze skarbonki kultury wyjmuje tez nieco młodsze precjoza. Owocuje to niesamowitym trenem Stabat Mater Dolorosa (A.D. 1505). A jeśli już jesteśmy przy trenach, nie można nie zwrócić uwagi na enigmatyczną Kołysankę dla Urszuli K. Sygnalizowane miejsca powstania (Czarnolas) rozwiewa nadzieje fanów Urszuli Kozioł. To o córkę Kochanowskiego tu chodzi, jak w słynnym wierszu Leśmiana. Debiutancki tomik Junga serwuje wiele tłustych zdań, nabrzmiałych instrumentacją głoskową, przesunięciami akcentowymi, jak w zakończeniu wizyjnej Pieśni topielicy. Proszę posłuchać: Kłosy w ugięciu i zastój trzcin, idą kobiety/ w stronę koszar. Rozwiera się aorta kwietnia,/ zwołani na żer szykują transfer. Albo dwa łyki genetyki w Apelu do klona: runiczne znaki/ przekazywane są w rybonukleinowym kwasie. Rozmaitej proweniencji starożytność rymuje się tu z nieodległą przyszłością, co niekiedy prowadzi do zadziwiających zbliżeń (...). Gęsto występują litanijne wyliczenia, czasami doprowadzone do neobarokowego paroksyzmu, zwieńczone szaloną puentą, jak w wierszu Miałem ich wszystkich. Trzeba debiutantowi pamiętać te momenty, w których jest w naprawdę dobrej formie, świetnie operuje dostojną herbertowską frazą, zgrabnie wkleja postacie i rekwizyty z magazynu tradycji, oplata wszystko bujną roślinnością, w iście linneuszowskim ferworze taksonomicznym przywołuje nazwy najdrobniejszych badylków. Książka Junga udanie inicjuje poetycką serię pisma literackiego "Red". "Lampa i Iskra Boża", Krzysztof Fiołek |
Reklama
Zapraszamy do sklepu internetowego portfelik.pl! Portfele, portmonetki, marki Wittchen, Castello - wszystko w jednym miejscu.
|