© Copyright poezja.eu 2006   poezja[at]poezja.eu  Nasze banery  Redakcja
Georges Seurat, Niedzielne popołudnie na Grande-Jatte
Na skróty
Tadeusz BorowskiTadeusz Borowski - ur. 12 XI 1922 w Żytomierzu, zm. 3 VII 1951 w Warszawie, prozaik, poeta i publicysta. Autor katastroficznego poematu Gdziekolwiek ziemia..., tomiku wierszy Imiona nurtu, zbiorów opowiadań Pożegnanie z Marią, Kamienny świat. więcej »
23.5.5. (2)
jutro wyjdzie z dzieckiem na spacer
pójdą do lasu długą alejką słońca
będą zbierali mlecze żeby bardziej mieć
niż być na przekór frommowi na opak
japońskiemu poecie to wszystko się dzieje
i nikt nie umiera
może
    tylko
mlecze
29.5.5. (3)
ania uśmiecha się do mnie kiedy mówię że to ważne
że mąż powinien mieć tę samą grupę krwi tego
próżnego zrozumienia ania nie dostanie od psychiatry
dlatego uśmiecha się do mnie bo to dla niej ważne

kiedyś chciałem pomagać takim biednym aniom
słowem gestem uniesieniem męstwem lecz
współczucie zbyt łatwo gaśnie wiersz który
o nim przypomina ma tytuł hipokryzja
przestrzenie Banacha
zaczyna się wszystko prosto i zwyczajnie
prosisz o majową piosenkę którą zagra ci Sony
w upalne ranki wynikanie jest łatwe
opowiem ci może tylko to i dlatego że
dni tego człowieka szyte były bólem
którym karmił wróble na pantoflanym podwórku

jesteście tacy sami towarzysze nieudanej podróży
ale myślę że wszystko (być może na nasze nieszczęście)
skończy się dobrze a dusze któregoś dnia
wlecą wraz ze świergotem wróbli
w rozległe przestrzenie Banacha
gdzie szare ptaszki wydziobują ziarna
z pustych formuł i dziurawych mis dedukcji
jest taka granica ale
kocham twoją twarz
zapisany genotyp białka

jest jednak granica która nas dzieli
nieopisana
pomiędzy słowem a oddechem
zmrużeniem ciała


próbuję
opisać nieopisane
nazwać nienazwane
kocham twoją twarz
uliczki miast
pamiętasz deszcze które padały na miasto
rozmiękczając rany zaułków placów i ulic
nasze sensualne palce mokły pod klatką
splecione na sobie za późno za wcześnie

zimne kulki deszczu uderzały w mokre głowy
rozpryskując się na liczby pierwsze
w zajezdniach stały tramwaje czekając świtu

tamtej nocy podążaliśmy naprzód (czyżby?)
w opadach iluzorycznych nocy niestabilności
Nasza Troja
Pamiętasz deszcze, które padały na miasto
rozmiękczając rany zaułków placów i ulic?
Nasze sensualne palce mokły pod klatką
splecione na sobie za późno, za wcześnie.

Dotyk. Był dobrym narzędziem porozumienia,
szczególnie tam, wtedy, daleko od gwiazd, ale
wszystko wymknęło się z rąk, przecież
poznać prawdę, nie znaczy jeszcze zrozumieć.

Tak mało spełniło się naszych dni
wśród zim i słońc kolejnych lat.
Odpływać powoli od życia - tylko to
potrafiliśmy robić sumiennie.

Dziś znów dotykamy się badawczo, odkrywamy ruiny.
Przed nami ostatnie nie zadane pytanie Schliemanna:
które miasto jest właściwe?

Niekoniecznie to, które leży najgłębiej pod ziemią.
Reklama
Współczesna poezja polska  |  Klasyczna poezja polska  |  Teoria i Krytyka  |  Ogród Luizy. Forum poetyckie.  |  Inne: interpoezja, katalog...
© Copyright poezja.eu 2006. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt: poezja[at]poezja.eu   adsrv
ld   Psychoterapia Warszawa   Nieruchomości Konstancin   Apartamenty Warszawa   Konstancin   Psychoterapia 
stat4u