|
Salon Pomarańczowy
W Salonie Pomarańczowym prezentujemy poetów wyróżnionych przez redakcję portalu.
Salon
Pokój, w którym znajdują się wiersze nadesłane przez internautów.
Na skróty
Tadeusz Borowski - ur. 12 XI 1922 w Żytomierzu, zm. 3 VII 1951 w Warszawie, prozaik, poeta i publicysta. Autor katastroficznego poematu Gdziekolwiek ziemia..., tomiku wierszy Imiona nurtu, zbiorów opowiadań Pożegnanie z Marią, Kamienny świat. więcej »
|
czuwanie V
dla samej pracyskończyć wydmuszki i oddech zostawić w środku w przeciągu śledczy
mydlane czytanki śledczegowersety gdy na to patrzeć nie zdoła biegły nausznik lecz wiatr czy z lasu echo puste drzewo pieści rdzeń prześmiało jak w karty straciło ciekawe co ściągniesz z czoła na wieści z dobrego pancerza czy jak tę słynną tarczę docenić w szczegółach obronić bez znaku walki xxx
spośród prądu trwałej lodówkidźwięk dopiero gdy już dosyć zimna w powietrzu słyszane ślady skreślone jak szczęśliwe cyfry od ręki czyżby kijem świsnąć lecz szczegół pomińmy dym we wszystkich pokojach to kobieta z paleniska szemrze ten szmer zostaje słowa nie słychać do kogo tylko wiadomo modlitwa Słowa do melodii
niewidzialny poszedłbyza mną gdziekolwiek jesteś gdziekolwiek poszłaś zanurzyłby czy wśliznął ostrą dłoń w jej dłonie a potem ostrą dłoń w koronki królowej niepomarszczonej i niezmiętej wielce pani panującej medal chcę nowy medal w jego imieniu jak wuj mój dziadek pokrzyżowany virtuti za ręce potem niewidzialny spytałby o migawki jak biegną skrawki równowagi Hulanka i przeciąg z żabą tle
a ledwie otwarte drzwina baczność ta fala zdarta obłocona tuż za szybą żywotnie sterczy w ostrogach mackach drabinach pączkach z żabą w tle xxx
żołądź piersią przena umur wesołą ręką że przywitam jestem poprawnym pędem w czasie W drodze do pracodawcy
pociągam siarką po wodziejak pociąga się nosem i zaklinam ogień w misie mocą gumowych rękawic wysilam głowę szamponem na pieniądz skupiam zachcianki W fotelu
Chrabąszcz z kaszlu do innych ust.We włosach szeleści, nawet widać; co dwie klatki jaśniejszy obraz. Roznosisz oczy w szczegół, pod płótno, gdzie jest kulka z ciebie. Na oczy rzucił się skręcony włos lub więcej drobiazgów, więc dotknąć ekranu: Z wanny wstał przechodzień, bo patrzył na niego różowy okaz, który z oka był jakby mógł rozrodzić. Zerka, całuje rączki; i przyjemny, przystojny samiec. Malutka - to o nią chodzi - ścięgnista jak węch tygrysa. Czy takie usta smakują? Wokół nic nie odciśnie, miękko jak dla siebie. Z tapety głowa rośnie; z płaskiego skrzydła, by nie odlecieć. Z pokoju żadną miarą. Od piór z daleka; niech siwy mech nie idzie za mną w zgodzie z różową skarpetą. A oko sprawne; malowane spojrzenie w starym fotelu, do lustra tyłem od spowiedzi. xxx
przecież zawsze można o tobie krzywić usta w koliste wzory skręcane do środka zaglądałem tam słońce czworonogi śpiewak trzeszczy pistoletem po ciasnym rozporku można wstać ubrać papucie na papucie i tak chodzić z włóczki do dziurki xxx
żeby tak napisać dla drobnych kalek na metr na wysokość na dwa piętra strzały w naszym parku może tak z samego stworzyć bruzdy pomyje szlugi ździebki pomarańczy na rannej bryle ździebko ździebko proszę państwa lokaj
szal na biegunachw białe liście haft bieliźniany cypry karaiby samochód jak na ulicy swędem cudze słowa ze wszystkich naczyń po kucyku po kucyku zamknięty oddech świeży czy nie od tej strony na grzędzie ogryzki wypowiedzi xxx
róże kręglepotoczyste panie cyranki goździki farbą w pionie akwarelą w doniczkach chwilowe wianki budzące królowanie przy drzewach krzakach rynnach bielących zwiotczałe gałązki styropianu wnet kobieta myje głowę za grosz dla niej nachalna bielizna rumian drżąco rozczesywany serdecznymi opuszkami w niej chleb zieleni się kakao tam krągły garncarz poklepuje wianki oliwa sączy wolno wysycha tylko na słowo nadający się kolor pszenica
tyle nie więcej kłania się od wiatru na brzuch na plecy rośnie po omacku a żaden nie dostanie kostki obgryźć polizać na czworaka |
Reklama
Zapraszamy do sklepu internetowego portfelik.pl! Portfele, portmonetki, marki Wittchen, Castello - wszystko w jednym miejscu.
|