|
Salon Pomarańczowy
W Salonie Pomarańczowym prezentujemy poetów wyróżnionych przez redakcję portalu.
Salon
Pokój, w którym znajdują się wiersze nadesłane przez internautów.
Na skróty
Tadeusz Borowski - ur. 12 XI 1922 w Żytomierzu, zm. 3 VII 1951 w Warszawie, prozaik, poeta i publicysta. Autor katastroficznego poematu Gdziekolwiek ziemia..., tomiku wierszy Imiona nurtu, zbiorów opowiadań Pożegnanie z Marią, Kamienny świat. więcej »
|
sterylnie
sterylne pokoje uspokają alergiękoszule pozamykane w idealne kwadraty - jedyny chyba wyraz miłości poprawiam przekrzywioną ramę w której my, roześmiani jednym spojrzeniem wypolerowane ramy łóżka nie mają prawa przyjmować dotyków poukładane rozmowy, grzecznościowe wymiany myśli spokój - przecież do tego dążyliśmy i tylko gdy gaśnie światło wyprostowani na wykrochmalonym prześcieradle nie wiemy o sobie nic Milcząco
dotykam czarnego marmuru, "umarła"ze wskazaniem na datę, szkoda że nie napisano godziny to przecież miało znaczenie i nic. tylko tyle o Tobie. nikt nie wspomniał o tym, że nigdy nie wybaczałaś pusto na temat oplutego dziecka i sumiennie plecionej pajęczyny kłamstw kamień milczy. nie zdradza. chowa dni, gdy uczyłaś mnie kochać Cię mimo wszystko i wybaczać dla siebie samej "prosi o modlitwę" a przecież Ty nigdy o nic nie prosiłaś Lou
z kartonowego pudełka sączę optymizmna szczęście przedłużono datę ważności do spożycia patrzę jak ktoś na bilboardach rozkleja kolejnego Boga krzycząc, że modlitwy nie mają sensu bo po śmierci i tak nic to już nie da uwierzyłam nawet w wirtualne przyjaźnie może przeceniałam znaczenie dotyku? jest gorący termofor zamiast bliskości erotyzm zamknięty w aerozolach ta mała umarła jeszcze zanim nauczyła się udawać orgazmy zasnęła a masa beznamiętnie sunie dalej i tylko jej oczy wciąż lśnią na zdjęciu przypominają, że życie powinno być skondensowane przeczekiwanie
kolejny raz zmywam makijaż łzami w dzisiejszych czasach należy myśleć ekonomicznie wypełniam zagłębienia fotela nie sobą zamykając pół przytomnymi rękoma drżące kolana wplatam w palce papierosy jeden po drugim czytając o substancjach smolistych łudzę się, że "palenie zabija" bez przebaczenia
stółbrudny oddech naznacza dziecięcą twarz na zawsze wielokrotnie zgwałcone myśli zrzucają białe kolanówki skóra pęka nie mogąc pomieścić strachu każdego dnia modlę się żeby było gdzieś piekło po północy
hermetycznie zamkniętaw ciszy czterech ścian wypełniam płuca próżnią czas sączy się wywołując cyrkulację myśli krew pulsuje siłą rozpędu oddycham tylko z przyzwyczajenia ściana
po drugiej stronie ścianycisza zwiastuje samotność wygięte żebra pustych wieszaków nie pozwalają nabrać powietrza zanurzając twarz w poduszce bez dna duszę się mdlącą słodyczą wspomnień a przecież wystarczy wypluć strach poruszyć dłonie złożone na piersiach wywracam myśli na drugą stronę żeby przez chwilę nie być tu i teraz w kącie
w wilgotnym kąciekulę się przed codziennością zamykając szczelnie światłoczułe źrenice przegryzłam wargi walczące z krzykiem przytrzymując uściskiem rozedrgane kolana nie dotykaj proszę dzisiaj moich myśli i wychodząc wyłącz świat kochanie |
Reklama
|