|
Salon Pomarańczowy
W Salonie Pomarańczowym prezentujemy poetów wyróżnionych przez redakcję portalu.
Salon
Pokój, w którym znajdują się wiersze nadesłane przez internautów.
Na skróty
Tadeusz Borowski - ur. 12 XI 1922 w Żytomierzu, zm. 3 VII 1951 w Warszawie, prozaik, poeta i publicysta. Autor katastroficznego poematu Gdziekolwiek ziemia..., tomiku wierszy Imiona nurtu, zbiorów opowiadań Pożegnanie z Marią, Kamienny świat. więcej »
|
Chwila
Ot, taki fragment rzeczywistościledwie zielony a tyle w nim rozgałęzień zaraz obsiadły go myśli jak chmara ptaków po to by szybko wzbić się w górę i ulecieć poza kadr i zostaje samo bycie do głębi do korzeni Nic trwalszego nie może nam się na razie przydarzyć 10.04.Zakopane Narysowany księżyc
Staliśmy w środku miastaświeciły latarnie i narysowany księżyc moje słowa tańczyły w ich świetle małe dmuchane pyłki Wtedy wspiął się na palce i zdjął narysowany księżyc i odszedł Zobaczyłam po co jest ciemność * * *
Gdyby miłość była ślepachodziłaby w ciemnych okularach z białą laską i psem A może przechodziłaby obok drzew kwitnących patrząc i nie widząc minęłaby nas i poszła dalej po omacku A może byłaby bezmyślna albo zapatrzona tylko w siebie Gdyby była ślepa nie mogłaby nam ślepym pootwierać oczu nagle jednym szarpnięciem ani też stopniowym uchylaniem powiek Koty
Koty nocą wyruszają w miastoBezszelestnie niosąc swe kocie sprawy Koty nocą nie potrafią zasnąć Są dla magii, dla zagadki, dla zabawy Ostrzą sobie pazury chłodem nocy Potem dachy zszywają z ulicą Migotają cytrynowe oczy Miękkie łapy tańczą cicho przy księżycu I wślizgują się w jesień coraz mocniej Coraz bardziej przeplatają śmierć z życiem Bezszelestne mądre koty nocne Znikające w przed - świtowym niebycie Drzewa
Drzewa wyglądają także można już zacząć rozwieszać na nich marzenia Docieram właśnie pod listopad z paletą smutków melancholii i rozjaśnień zabawię tu dłuższą chwilę Kocham tę drzew gotowość na wszystko gdyby nie one skąd by się wzięły te nasze historie najpiękniejsze przed pierwszym śniegiem Samotność (po latach)
Samotność żółknie pod jesieńrano ziewa przed lustrem absolutnie bez zobowiązań nakłada płaszcz i idzie na spacer do Łazienek z aparatem cyfrowym X 2004 Poeci przeklęci
Poeci przeklęciśpią w knajpach z głową na stole przy szklance absyntu czy żytniej dziejowa misja wycieka im spod palców na podłogę owszem daną chwilą można się wzruszyć nawet zafascynować na długo zrozumieć - wykluczone Na szczęście każda kolejna epoka do coraz szerszej piersi przytula dzieci sieroty i bękartów słowa jak popadnie Żyjemy w pięknych czasach z nowym jakże pięknym przeświadczeniem opartym na wieloletniej tradycji popartym wieloma przykładami że oto nie musimy zmieniać świata sam sobie doskonale radzi więc lepiej uczmy się od niego a nagrodzi nas przychylnym przyjęciem kolejnej wypolerowanej książeczki z obrazkami Po eleganckim bankiecie wrócimy z umysłem całkiem jasnym i dumnym a nazajutrz przy sobotnim sprzątaniu zetrzemy kurz z poetów przeklętych miękką ściereczką * * *
Patrząc na gałęzierozmyślam o śmierci to nieprawda że drzewa nie są wieczne najwyżej niektóre Gdybym była drzewem bałabym się jedynie burzy Jestem człowiekiem boję się burzy życia i śmierci O głowie
Kiedy moja zmęczona głowawraca z kolejnych podróży w głąb zasypuje mnie pomysłami i od razu wprowadza je w życie to jej mówię odpocznij odłóż się na półkę weź prysznic daj się zamrozić albo wyjedź na wakacje w góry pod palmy a ona na to że nie ma czasu i dalej do roboty aż boli a mogłaby się zająć porządnym siedzeniem na karku Przed świtem
leżęze środka ciszy spod przymkniętych powiek powoli oglądam bezsenność siedzę odchylam brzegi zaglądam pod spód dotykam sprawdzam zwijam rozwijam drę na strzępy rozrzucam wokół czołgam się do krawędzi gryzę palce do krwi przechylam się prawie do dna zasypiam |
Reklama
|