|
Salon Pomarańczowy
W Salonie Pomarańczowym prezentujemy poetów wyróżnionych przez redakcję portalu.
Salon
Pokój, w którym znajdują się wiersze nadesłane przez internautów.
Na skróty
Tadeusz Borowski - ur. 12 XI 1922 w Żytomierzu, zm. 3 VII 1951 w Warszawie, prozaik, poeta i publicysta. Autor katastroficznego poematu Gdziekolwiek ziemia..., tomiku wierszy Imiona nurtu, zbiorów opowiadań Pożegnanie z Marią, Kamienny świat. więcej »
|
Teraz wiem
Szukam Cię Panie w boskiej przestrzeniW ziemi tętniącej, we łzach wierzby Co skrapla tę ziemię oddając swój ból Szukam Cię w gałązkach jarzębiny Gdy czerwienią się a potem tracą kolor Gdy usychają staram się nie wątpić Szukam Cię w wodzie strumienia Co źródłem u Twych stóp Szukam zachłannie w ziarnach piasku morskiego Gdy fala obmywa i czystość pozwala zaufać Szukam Cię w dali nad horyzontem Gdy oczy płoną Po prostu szukam I dopiero u schyłku odczuwam Żeś blisko Tak blisko Lecz wciąż szukam nieświadoma A Ty w sercu poprzez krew Oddechem we mnie Jesteś W czas pamięci
Bezcielesną dając wiaręW świętych obcowanie Ktoś na krawędzi Ktoś ze sznurem w dłoni Zwątpił Wahając się Dokonał grzechu A dowód słabości Nie tłumaczy hańby Jaką zadał Powietrze nad czynem Już skostniałe Przypominać będzie Że ktoś wezwany na pokuszenie Uległ I nie stanie się nic ponad płacz ziemi Która zrodziła a potem odebrała Coś jakby zimny wiatr Zatrzymał się w tym miejscu W którym zastygła krew w żyłach Czas nie cofnie się by uleczyć I tylko zmarznięte dłonie obcego Próbują utrzymać ogień By wreszcie zgasnąć jak znicz Który wypełnia pamięć O człowieczeństwie (na podstawie opowiadania "Pierwszy krok w chmurach")
*w letniej trawie czai się miłość tych dwojga co o chmurach mieli pojęcie delikatnym muśnięciem motyla zrodziło się marzenie w momencie słońca spełniło się ich oczy pełne jasności nagle ciemnieją wkracza nie miłość tych dwoje już wie jak wygląda ten pierwszy krok strącony z chmur Do świata
Nie znałam cię wcześniejPrzyodziałeś w blask źrenice Widząc dym w kominie To dom Pszczoły w kwiatach Życie Ławeczka w parku Miłość Ale oczy głodne są Nieświadome że i proza Odziana w kalectwo Gdzieś po drodze Spaliłeś nadzieje Tak mnie z tym zostawiasz Wiele masz twarzy A ja myślałam Błękitem Nie proś mnie o nic Oszuście Nagi
Zakładasz na twarz maskę cynizmuPozornie nic nie ujawniasz Skrywając emocje Kreujesz w sobie dla świata Wizerunek mocy Siły Udajesz Że nie widzisz powalonych drzew Wyschniętych kikutów na wzgórzu Już starczy tych kłamstw Uniformu Co nie zwiedzie tylko mnie Ja przecież wiem że czujesz I boisz się żyć nagi Nocą Gdy mrok okrywa twarz Błagasz o dotyk |
Reklama
|